Był dzień kobiet. (łał odkryłam amerykę, wiem :) )
oraz imieninki mojej ukochanej kumpelki - Tofik ;)
i składam Ci Beatko wszystkiego naj naj :) :*
Zastanawiałam sie właśnie czym własciwie jest grzech?
grzech jest to swiadome i dobrowolne
zlamanie przykazan Bozych lub koscielnych
slowem mysla uczynkiem lub nie dopelnieniem
potrzebnego
dobra w danej chwili. to jest definicja katolicka.
moja definicja nie istnieje...
tak samo jak nie posiadam wlasnej definicji
co do istnienia Boga...
chociaz... grzech - zlamanie prawdy lub obietnicy lub
jakiegokolwiek prawa osobistego gwalcac psychike danej
istoty
Bog - moc, lub zbior uczuc ktore my na
codzien przejawiamy (milosc nienawisc itd.)
ale co mi z definicji... wazne jest to co czuje, jak o tym mysle
a nie jak wyrecytuje regulke z pamieci...
wiara nie jest zbiorem gotowych do nauczenia okreslen,
jak fizyka, czy jakikolwiek przedmiot...
ci ludzie ktorzy tak mysla a chodza do kosciola wg
mnie traktuja Boga jak cos na pokaz...
coś na czym moga wzbogacic sie o imitacje zaufania powierzchowny
szacunek... to jest bez sensu...
PRAWDZIWY chrześcijanin powinien wiare traktowac jako cos
czego moze trzymac sie w zyciu,,
jako podpora otucha... a nie jak cos na czym moze
sie wzbogacic o "dobra"
plynace z falszywej powierzchownosci...
przemyslcie to i postarajcie sie traktowac wiare jako cos
co trzeba pielegnowac i co daje duzo radosci i ulgi...
A Boga jak przyjaciela, ktory jest z wami przez caly czas
mimo ze tego nie widzimy ale jezeli tylko zrobimy
Mu miejsce w sercu bedziemy go czuli i nigdy nie
bedziemy samotni. pozdrawiam-tzoox